"Człowiek zawsze nosi z sobą całą swą historię, a także historię ludzkości."
- Carl Gustav Jung

Ludzkość Nosi Ślady Traumy

Fragment książki "Zakazana Wiedza"


Czy zauważasz, że ludzkość bardzo lubi uciekać w różnego rodzaju proste historyjki, w których jakaś wyższa siła obiecuje zaprowadzić powszechną sprawiedliwość i szczęśliwość na świecie, nareszcie nagradzając oraz obdarowując niedocenionych i pognębionych ludzi, zaś karząc złych za wyrządzone krzywdy?

Kiedy ludzie mówią o przeszłości - zazwyczaj starają się ją koloryzować na swoją korzyść mówiąc o tym jak to w gruncie rzeczy mieli rację, jak to ich przodkowie wygrali, a nawet jeśli przegrali to z honorem. Prawie nikt nie lubi przyznać, że dostaliśmy straszne lanie, okazaliśmy się słabi i przegraliśmy z kretesem.

W historii Ziemi oraz naszego układu planetarnego miało miejsce szereg kataklizmów - zarówno naturalnych jak również celowo wywołanych przez zaawansowane technologicznie cywilizacje. W ramach tych wydarzeń ludzkość utraciła wiele z wcześniejszych zdobyczy cywilizacyjnych, a niedobitki ludzkości musiały odbudowywać cywilizację praktycznie od zera.
Tego jednak raczej nigdy nie usłyszymy z "poważnych" programów telewizyjnych - kto bowiem chciałby słuchać o tym, że ludzkość zwyczajnie dostała takiego łupnia, po którym do dziś do końca nie może się podnieść?
Ależ takich rzeczy nie można opowiadać, bo jeśli przyznano by, że cywilizacja została praktycznie zrównana z ziemią jakimś kataklizmem, to naturalnie pojawiły by się pytania o to, kto zawinił, kto tego dokonał, jeśli nie była to katastrofa naturalna, czy aby nie można było tego uniknąć, oraz czy aby winowajcy lub ich spadkobiercy nie kręcą się nadal w okolicy.

Ludzkość nosi ślady traumy i najlepiej o tym świadczą religie oraz zawarta w ich przekazach treść.
Wszędzie przewija się motyw stworzenia człowieka przez jakąś siłę zewnętrzną (istotę lub istoty), wszędzie też pojawia się motyw upadku człowieka oraz kataklizmów.
Co gorsza niemal wszędzie zgodnie się twierdzi, że kataklizm był czyimś dziełem (boga lub bogów - zależnie od tradycji) oraz, że katastrofa ponownie nadejdzie, a bóg lub bogowie ponownie będą mieli w tym swój udział.

Zagładę ubiera się w szaty bardziej poetyckie, nazywając Dniem Sądu lub innymi określeniami religijnymi, ale u podstawy leży informacja o przewidywanej katastrofie.
Przewidywanej w oparciu o wcześniejsze doświadczenia.

Tak działa ludzka psychika: gdy dozna traumatyzującego doświadczenia - to z jednej strony próbuje wyprzeć pamięć o nim i stworzyć sobie bardziej komfortową interpretację wspomnienia, z którą łatwiej żyć, a z drugiej strony podświadomie ciągle opisuje to zdarzenie przez rożne formy ekspresji - na przykład takie jak te, zawarte w religijnej mitologii.

Ludzkości przydarzyło się coś strasznego - o czym do dzisiaj prawie nikt nie chce słyszeć i rozmawiać - gdyż nasz kolektywny podświadomy umysł wzdryga się na samą myśl, a nasza kolektywna świadomość ucieka od wspomnienia tego traumatyzującego doświadczenia.

Ludzkość lubi też wmawiać sobie swoją ważność, czasami posuwając się nawet do twierdzenia, że stanowi centrum wszechświata i szczytowe osiągnięcie stwórcy.
Co w ten sposób próbujemy przykryć? Czy aby nie właśnie fakt, że spotkało nas coś, co zdruzgotało nasze gatunkowe ego, pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa oraz tożsamości?

Kiedy obserwuje się desperację i obsesję z jaką niektórzy ludzie głoszą absurdalne twierdzenia swoich religii, widać wyraźnie ich brak poczucia bezpieczeństwa oraz desperackie próby przekonania reszty świata - a w rzeczywistości przez to siebie samych - że istnieje sprawiedliwość, ład i porządek, którego tak bardzo pragnął, podświadomie czując lub pamiętając poprzez pamięć gatunkową, że jest dokładnie odwrotnie i że tak na prawdę prawie nikt się z nimi nie liczy.

Historia Wielkiego Potopu obecna jest w mitach wielu kultur na Ziemi. Mówi się, że ówcześni ludzie zostali ukarani za swoje niemoralne zachowanie.
Co jednak jeśli po prostu zostali zniszczeni z innego powodu, a nieliczni ocalali i ich potomkowie jedynie próbowali racjonalizować to gigantyczne traumatyczne doświadczenie (które jednak jak widać ktoś przetrwał, skoro mamy o tym zapiski w mitach) i wmawiać sobie, że to miało sens, "bo ludzie byli źli", a teraz jeśli będziemy "dobrzy" to już nigdy coś takiego nas nie spotka.

Dzień Sądu Ostatecznego to inne przebranie tego samego motywu - tym razem zapowiadanego na przyszłość.
I tym razem ludzie mając jakieś głębokie uświadomienie nieuchronności cyklicznego kataklizmu postanowili wyobrazić sobie, że jest w tym głębszy sens i, że ci "dobrzy" zostaną nagrodzeni, a źli potępieni i ostatecznie zniszczeni.

Religie zdają się preferować takie dodawanie wygodnych i miłych wytłumaczeń do warstwy informacji podświadomej na temat pojawiających się co pewien czas w historii wydarzeń.
Jest w tym wszystkim coś z syndromu sztokholmskiego, czyli sytuacji gdzie ofiara zaczyna usprawiedliwiać i sympatyzować ze swoim oprawcą. Ludzkość w swoich religiach usprawiedliwia boga lub bogów, którzy według tych religii dokonali owych strasznych rzeczy.
Co więcej - niektóre religie posuwają się znacznie dalej i z nadzieją wypatrują kolejnej masakry w imię rzekomej sprawiedliwości zesłanej przez swojego boga.

W ten sposób lubimy się okłamywać, budując sobie historyjki o sprawiedliwości, której pragniemy, w obliczu sił z którymi ludzkość ewidentnie nie była sobie w stanie poradzić w przeszłości.

Tym właśnie są religie - historyjkami z którymi łatwiej się żyje, gdyż racjonalizują poczucie krzywdy oraz bezsilności.
Tymczasem rozwiązanie i ratunek dla ludzkości leży zupełnie gdzie indziej.
Nie w tworzeniu wygodnych historii, ale w przyjmowaniu z otwartym umysłem faktów na temat własnego istnienia oraz przeszłości, abyśmy mogli naprawdę uczyć się na błędach i lepiej przygotowywać na przyszłość.

Dochodzą jednak do tego ci będący stałym utrapieniem człowieka - "bogowie".

Gdzie by się nie obejrzeć, to przekazy każdej kultury wspominają o istotach, które będąc o wiele potężniejsze i bardziej zaawansowane technologicznie od człowieka - po prostu zadecydowały o naszym losie.
Tak. Niestety to nie człowiek decydował, ale decydowano o nim.
Tego też jako ludzkość nie chcemy przyznać i zaakceptować - chociaż religie często racjonalizują to tłumacząc sobie, że bóg czy bogowie mieli rację i wiedzą najlepiej co dla nas dobre.
Ale gdzie w tym wszystkim miejsce na naszą wolność?
Czy nie mamy prawa żyć po swojemu?
Religie powiedzą, że nie - jeśli bogowie mają co do nas określone oczekiwania.
A więc czy jesteśmy czyimiś niewolnikami?
Niewolnikami bogów?
Na to wygląda.

Jak się z tym czujesz?
Jesteś w stanie przyjąć to do wiadomości i postarać się mimo wszystko zrobić co w twojej mocy aby pomóc ludzkości?
Jeśli tak - to świadczy to o twojej głębokiej dojrzałości.
Jest zresztą szerszy kontekst całej tej sytuacji, o którym napiszę w dalszej części książki.

W ludzkości jest niesamowita siła, odporność i zaradność.
Pomimo wielu kataklizmów i tego co nas spotkało - za każdym razem odradzamy się i niestrudzenie przemy do przodu.
Dlatego żadne wiadomości o przeszłych katastrofach nie powinny nas wytrącać z równowagi, a jedynie uczyć i dodawać nam wiedzy do lepszego przystosowania się na przyszłość.
W ludzkości jest bowiem ukryta taka siła, która budzi zadziwienie w sporej części kosmosu.

Człowiek straumatyzowany często ucieka od traumatycznego wspomnienia i racjonalizuje swoje doświadczenie. Tak jest z całą ludzkością. Do czasu.
Im szybciej to dostrzeżemy i zaakceptujemy, tym szybciej będziemy sobie w stanie z tym poradzić i stanąć w pełni na nogi, by tworzyć lepszą przyszłość.


Był to fragment książki "Zakazana Wiedza" zatytułowany "Ludzkość Nosi Ślady Traumy"
Całość dostępna > TUTAJ <




Jakub Niegowski