"Bóg Cię akceptuje takim, jakim jesteś."
- Jakub Niegowski

Nie bój się Boga

Fragment książki "Nowa Biblia"


Czy zauważyłeś, że im bardziej zagorzała religia, tym bardziej ochoczo, jak mantrę, powtarza, by bać się Boga i że to cnota? Jednocześnie twierdzi, że Bóg jest dobry i pragnie naszej miłości, gdyż sam nas kocha. To najlepiej obnaża, jaką aberracją są przesiąknięte owe religie. Nie może być prawdziwej, szczerej miłości do kogoś, kogo się boimy. Taka miłość zawsze będzie udawana, a gesty wyuczone, gdyż strach przed kimś wyklucza prawdziwą miłość.

Boga nie należy się obawiać w najmniejszym nawet stopniu, trzeba traktować go jak przyjaciela i partnera w działaniu.

Jeżeli Bóg jest tym, któremu należy się przypodobać, to trzeba zakwestionować jego „dobro”.

Stare religie monoteistyczne częstokroć wizję Boga opierały na wizerunku monarchy, władcy budzącego w ludziach podziw i trwogę, któremu należało się przypodobać, aby zaskarbić sobie jego łaski.

Wiadomo, jacy bywali owi władcy: z jednej strony budzili podziw i zazdrość, posiadając niedostępną dla zwykłego człowieka władzę i bogactwa, ciesząc się komfortem i poklaskiem swego dworu, z drugiej – jakże często byli próżni, kapryśni, wymagali pochlebstw, a na najmniejsze urazy reagowali srogim gniewem i zemstą. Nic dziwnego, że prości ludzie, rysując swoją wizję istoty najpotężniejszej, oparli ją na tych skojarzeniach i wyobrażeniach wraz z wszystkimi ludzkimi przywarami – tym razem jednak nieudolnie tłumacząc tak wymyślonego Boga ze wszystkich jego kaprysów i gniewu, przypisując mu najlepsze intencje i miłość. Wszak mowa miała być o Bogu najwspanialszym, wartym czci, szacunku i miłości.

Jakże często myli się strach przed kimś z szacunkiem do tej osoby. Widać to zwłaszcza wśród najbardziej zdeprawowanych, złych ludzi, którzy zastraszając innych, przekonują sami siebie, że w ten sposób zdobywają ich szacunek. Pomylenie szacunku z lękiem to kłamstwo, w którym żyje wielu ludzi, w naiwności swego umysłu przekonanych, że strach, jaki odczuwają, to szacunek chociażby dla Boga.
Nic bardziej mylnego. Strach pozostaje strachem i z gruntu oddziela człowieka od prawdziwej bliskości z Bogiem.

Takie przeniesienie ludzkich cech, obecne w wielu elementach starych religii, dla zobrazowania koncepcji najwyższego Boga poczyniło spustoszenie, tworząc na tysiące lat barierę między Bogiem a człowiekiem i nie pozwalając na zdrowe relacje z istotą boską, która powinna być najbliższa naszemu sercu w sposób naturalny.

Bogobojność przedstawiana jest w religii jako cnota. Bogobojny, czyli „ten, który boi się Boga”, do czego zresztą wprost nawołuje wiele ksiąg głównych religii – najdobitniejszymi przykładami są Stary Testament oraz Koran.

Strach przed Bogiem jako cnota jest niczym innym jak tworzeniem bata nad sobą w postaci swoich wyobrażeń. Nie może to być cnotą dla człowieka, który aspiruje do wyższych wartości moralnych, w których strach przed Bogiem nie jest potrzebny, gdyż nie ma w człowieku odruchów działania wbrew wyższym wartościom.

Należy zadać sobie pytanie, czy potrzebujemy jako motywacji do własnego rozwoju i dobrego, uczciwego postępowania strachu przed srogim Bogiem.

Człowiek stojący na wyższym stopniu świadomego rozwoju i postępowania takim strachem ani nie musi się motywować, ani nie powinien używać go w stosunku do innych – o ile nie jest to absolutnie konieczne, by przywołać ich do uczciwości. Trzeba bowiem jasno powiedzieć, że żyjemy w świecie różnych ludzi i różnych jakości, a do części społeczeństwa nadal najlepiej przemawia twardy autorytet, przed którym czują respekt.

To jednak, by strach przed Bogiem miał być powodem określonego postępowania, nie powinno stanowić normy społecznej.

Na dłuższą metę zakorzeniony na skutek indoktrynacji religijnej strach nawet u człowieka uczciwego i szlachetnego może stanowić podświadomą barierę, która będzie go od bliskości z Bogiem oddzielać.

Dlatego nie bój się Boga!

Bóg, którego powinieneś wybrać, to Bóg w naturalny sposób dobry – Twój przyjaciel.

Takie wyobrażenie o Bogu o wiele bardziej pomoże Ci na ścieżce życia i duchowego doskonalenia. Czy bowiem względem przyjaciela nie zechcesz jeszcze bardziej ochoczo postępować jak najlepiej?

O wiele naturalniej przychodzi nam bycie fair względem przyjaciół niż wymuszonych autorytetów i monarchów. Bóg jest Twoim przyjacielem.

Bóg po prostu jest, a Ty, jeśli chcesz, możesz się do niego zwrócić lub iść inną drogą, dopóki odczuwasz taką potrzebę.

Bóg Cię akceptuje takim, jakim jesteś.

Stare religie monoteistyczne mają logiczny problem: wyraźnie mówią o wszechmocy sprawczej i wszechwiedzy Bożej, a jednocześnie o tym, że przeznacza on niektórych do zatwardziałości serca i odrzucenia jego nauk, a potem wtrąca ich do piekła na wieczne męki. Jednocześnie w swych świętych księgach powtarzają, że wymaga on przestrzegania swoich nauk i karze za odstępstwa od nakazów.

Wspaniały, dobry Bóg jednocześnie celowo sprawia według nich, że niektórzy działają wbrew jego naukom, i karze za działanie wbrew jego naukom.

To najlepszy przykład na to, jak stare religie monoteistyczne nie poradziły sobie z koncepcją wszechsprawczości Boga, jego wszechwiedzy i wszechmocy, a zarazem przypisania mu jedynie bycia dobrym, kochającym rodzicem. Fakt: czasem gniewnym, ale podobno w zamyśle jedynie w celach wychowawczych.

Ty zaś wiedz, że prawdziwy Bóg wykracza dalece poza ludzkie wyobrażenia, a Twoim zadaniem jest wybrać taką jego wizję, poprzez którą w danym czasie najlepiej i najbliżej Ci będzie do szczerej z nim relacji. Takiej, która wydobywać będzie z Ciebie to, co najlepsze, i pozwoli Ci być najlepszą wersją siebie.

Kiedy zaś uczynisz kolejny krok w dalszej weryfikacji swej wiedzy i zrozumienia otaczającego Cię świata – Twoja wizja również powinna być udoskonalana, by zawsze stanowić najlepsze wyobrażenie dobra, szlachetności i boskości, na jakie Cię stać.

Wyobrażenie nigdy nie powinno stawać się Twoim więzieniem. Gdy w innych dziedzinach następuje dalsze głębsze zrozumienie i poznanie natury rzeczy – wówczas i wyobrażenie powinno zostać do owego poznania na nowo dostosowane, tak aby zawsze towarzyszyła Ci wizja szlachetnego przyjaciela, którego w istocie jesteś odwiecznym pierwiastkiem. Ty w Nim, a On w Tobie.


Był to fragment książki "Nowa Biblia" zatytułowany "Nie bój się Boga"
Całość dostępna > TUTAJ <




Jakub Niegowski